
poniedziałek, 23 lutego 2015
Ida oscarowa
W Polsce "Idę" obejrzało ledwie 100 tys. osób, dla przykładu we Francji 600.000, choć jest to film bardzo polski w warstwie obyczajowo- historycznej.Dyskusja jaka się toczy wokół filmu , a za sprawą Oscara zapewne przybierze na sile zostanie tradycyjnie zdominowana przez bardzo schematyczną, rzekłbym prostacką narrację.Z jednej strony entuzjaści otwartości zakrzykną,że film demaskatorski, rozliczeniowy zwłaszcza w kontekście stalinowskim i zagłady polskich Żydów, zwolennicy teorii spiskowych zaczną( zaczęli) doszukiwać się antypolskich kontekstów. Tymczasem film nie jest ani jednym ani drugim, to film o naturalnej lecz nie zawsze ujawnianej ( zwłaszcza nie w demokracjach) potrzebie poszukiwania własnej, osobistej, rzekłbym prywatnej tożsamości, przynależności ( etnicznej, religijnej, obyczajowej). Zawsze marzyłem o czasach, w których każdy człowiek tu żyjący, w sposób swobodny i niczym nie skrępowany będzie mógł o sobie powiedzieć, tak jestem Żydem, Ukraińcem,Niemcem, Polakiem, ewangelikiem, katolikiem, agnostykiem, muzułmaninem. Jak to trudne widać na tle wojny w Donbasie, gdzie po obu stronach konfliktu nie ma mowy o takiej swobodzie deklaracji. W tym kontekście jakże wielką zdobyczą, o czym nierzadko zapominamy, jawi się nasza, pewnie nie doskonała, ale jednak nieco okrzepła polska demokracja.

Subskrybuj:
Posty (Atom)